Profilaktyka
Dlaczego przegląd co pół roku ma sens
Większość problemów w jamie ustnej rozwija się miesiącami, zanim zacznie boleć. Regularny przegląd pozwala złapać je na etapie, na którym leczenie jest krótkie i tańsze.
Ból pojawia się na końcu, nie na początku
Próchnica zaczyna się od odwapnienia szkliwa - białej plamki, która niczego nie boli i której sam nie zauważysz. Dopiero gdy ubytek sięgnie zębiny, pojawia się nadwrażliwość, a gdy dojdzie do miazgi - prawdziwy ból.
Innymi słowy: brak bólu nie oznacza zdrowych zębów. Oznacza tylko, że proces nie dotarł jeszcze do nerwu.
Co lekarz sprawdza podczas przeglądu
- stan wszystkich zębów, także powierzchni stykowych, których nie widać gołym okiem,
- szczelność istniejących wypełnień, koron i mostów,
- stan dziąseł — krwawienie, cofanie się, kieszonki,
- ilość kamienia i osadu,
- sposób zwierania zębów i ślady ścierania świadczące o zaciskaniu,
- błonę śluzową policzków, języka i podniebienia.
Ile na tym oszczędzasz
Skala kosztu rośnie gwałtownie wraz z zaawansowaniem problemu. Mały ubytek to jedna krótka wizyta i wypełnienie. Ten sam ząb zaniedbany przez dwa lata może wymagać leczenia kanałowego i korony protetycznej - czyli kilku wizyt i wielokrotnie wyższego wydatku.
W skrajnym przypadku kończy się usunięciem zęba, a wtedy dochodzi jeszcze koszt uzupełnienia braku: implantu albo mostu.
Czy pół roku to reguła dla każdego
Pół roku to rozsądny punkt wyjścia, ale nie dogmat. Częstsze kontrole - co trzy do czterech miesięcy - bywają wskazane u osób z chorobą dziąseł, wysoką podatnością na próchnicę, aparatem ortodontycznym, cukrzycą albo suchą jamą ustną po lekach lub radioterapii.
Osoby z bardzo dobrą higieną i stabilnym stanem uzębienia mogą czasem przychodzić rzadziej. O właściwym rytmie decyduje lekarz, znając Twoją historię leczenia.
Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej. Częstotliwość wizyt kontrolnych lekarz ustala indywidualnie.